Siedziałam na parapecie i patrzyłam na świat za oknem. Myślałam o tym co było i jest.
Po kilku chwilach mój żołądek zaczął mi dawać znać o sobie. Zeskoczyłam i ruszyłam do kuchni. Niestety lodówka była prawie pusta.
Założyłam bluzę, wzięłam portfel i wyszłam zamykając za sobą pokój.
W sklepie czas zleciła szybko. Wyszłam z dwiema torbami jedzenia.
Byłam już prawie na miejscu gdyby nie fakt, że jestem niezdarął... Potknęłam się i padłam jak długa na środek chodnika. Podniosła się szybko i zaczęłam zbierać produkty.
-Nic Ci nie jest? Może pomóc? - Usłyszałam za swoich pleców.
Ktos?