- Okej- odparłam.
Szliśmy alejką wzdłuż drzew. Było nawet ciepło. Jego pies dorównywał nam kroku. Po jakimś czasie usiedliśmy na jednej z ławek. Aleks rzucał swojemu psu patyk, a ten za każdym razem szybko go przynosił. Kiedy przyszła moja kolej rzuciłam mu dosyć daleko, a powrót trochę mu zajął. Wrócił strasznie zdyszany. Uśmiechnęłam się i delikatnie pogłaskałam gdy przede mną usiadł.
<Aleks?>