poniedziałek, 23 marca 2015

Od Aleksa do Ashlynn c.d

Gdy wróciliśmy do akademii, posiedzieliśmy jeszcze trochę u Ashlynn a później, ruszyłem na trening. Okazało się, że nasz trener nie mógł dziś przyjechać i mieliśmy zastępstwo. Zaczęliśmy rozgrzewkę, zdecydowanie była ona najgorsza w moim życiu. Później, zaczął padać deszcz ze śniegiem. Chcieliśmy iść na krytą halę, ale ten se wymyślił że przesadzamy i kazał nam dalej trenować. Gdy dobiegł koniec, byliśmy przemoczeni do suchej nitki, zwykle, jest mi ciepło, ale dziś było inaczej. Gdy wróciłem do swojego pokoju, przebrałem się w czyste ciuchy i wysuszyłem włosy. Było już późno, więc położyłem się spać.
** Następnego ranka **
Obudziłem się z okropnym bólem gardła. Wstałem z łóżka, pościeliłem je i wszedłem do łazienki. Wziąłem ciepły prysznic, ubrałem się i ustałem przed lustrem nad zlewem. Byłem blady, a oczy, miałem jak by sine. Wziąłem plecak i ruszyłem na zajęcia z Angielskiego. Zająłem wolną ławkę, a po chwili, obok mnie usiadł Jacek, nie wyglądał lepiej niż ja. Do sali weszła Ashlynn, usiadła z jakąś dziewczyną, zaczęła się lekcja. Nie mogłem się skupić, czułem się okropnie. Oparłem głowę o ławkę, aż nagle, poczułem czyjąś rękę na ramieniu.
- Jak ty się czujesz? - spytała Turczyn. - Boże święty, przecież ty masz gorączkę... Jacek też. - złapała się za głowę.

Ashlynn? Mam taką książkę, z różnymi cytatami c: