- Nic ważnego. - odparłem szybko i przejechałem ręką po twarzy.
- Przecież widzę... - westchnęła.
Wstałem i podszedłem do ściany.
- Okazało się że Szymon nie jest z naszej rodziny, zwyczajna pomyłka.... - powiedziałem zmarnowany, po czym uderzyłem pięścią o ścianę, kalecząc sobie przy tym kostki. Oparłem głowę o ścianę, a ja tak polubiłem tego malucha...
Ashlynn? xd