Obudziłem się wcześnie, tak jak zwykle. Niechętnie wstałem, pościeliłem łóżko, wziąłem prysznic, ubrałem się w czarne jeansy, białą koszulkę z nadrukiem oraz czerwoną bluzę. Przypiąłem sobie na ramię znaczek akademii, tak jak wymagają procedury.

Jako że Devil jeszcze spał, zapiąłem Lukasa na smycz i wyszliśmy z akademii. Ruszyliśmy w stronę lasu, dziś było ciepło, wiał lekki wiatr, dzięki któremu pogoda była wprost idealna. Nagle spadło na nas kilkanaście dość grubych gałęzi, odruchowo zasłoniłem rękami głowę, przypadkowo powodując błyskawicę i dość duży huk, niestety, czasem ciężko jest zapanować nad wszystkimi mocami. Nagle koło nas pojawiła się jakaś dziewczyna, gdy skierowałem na nią wzrok, lekko się uśmiechnęła, zrobiłem to samo. Spostrzegłem na jej przedramieniu znaczek, z herbem akademii.
- Cześć. - powiedziałem robiąc kilka kroków w jej stronę.
- Hej. Jestem Ashlyn. - przedstawiła się.
- Aleks. - odpowiedziałem. - Masz ochotę na spacer? - zaproponowałem.
Ashlyn?