Po kilku minutach otworzyła nam wysoka, nieco stara kobieta, która również była brunetką jak ja.
- Zgubiliście drogę?- spytała jedząc truskawki. Kobieta była do mnie podobna nie tylko z wyglądu. Ja też lubiłam jeść truskawki...
- Emm nie. Ale... Jestem tutaj w innej sprawie...- powiedziałam nieśmiało.
- W takim razie zapraszam do środka- uśmiechnęła się ciepło i wpuściła nas do środka.
Podczas długiej rozmowy wytłumaczyłam jej o co chodzi. Po chwili wstała lekko zamyślona i podeszła do komody. Wyjęła z niej zdjęcie małej dziewczynki, która miała może kilka miesięcy.
- Nie jestem pewna, ale... To pewnie prawda. Kilkanaście lat temu oddałam moją córeczkę do domu dziecka- powiedziała kładąc zdjęcie na stoliku przed nami. Tak, to było pewne w stu procentach że jest moją matką.
- Ale w takim razie... Dlaczego to pani zrobiła? Dlaczego nie wróciła?- spytałam ze smutkiem.
- Zrozum. Oddałam cię bo nie miałam warunków żebyś się dobrze wychowywała. Jednak gdy już po kilku latach chciałam cię zabrać, okazało się że ciebie już nie było. Ktoś cię wziął. Szukałam cię trzy lata. Próbowałam wszystkiego. Trudno mi było pogodzić się z myślą, że cię straciłam. Wybacz mi- spojrzała na mnie.
Mimo że miałam jej to za złe, nie mogłam być na nią zła. Sama postąpiłabym podobnie. Kobie przytuliła mnie. Czułam jak jej łzy spadają na moje ramię. Rozmawiałyśmy tak dosyć długo. Jak się okazało mam młodsze rodzeństwo. Siostrę i dwóch braci. Mama pracowała jako sekretarka, a ojciec jako szanowany adwokat. Cieszyłam się że moja rodzina okazała się jeszcze lepsza niż ją sobie wyobrażałam. Mama powiedziała, że mogę ich odwiedzać kiedy tylko zechcę. Szczęśliwa pożegnałam się i wyszłam z "mojego" domu. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę powrotną.
- Dziękuję. To wszystko dzięki tobie. Gdyby nie ty nigdy nie poznałabym mojej rodziny- uśmiechnęłam się i przytuliłam do chłopaka.
<Aleks? moje pierwsze takie długie opko *O*>