czwartek, 12 marca 2015

Od Aleksa do Ashlynn c.d

Ludzie którzy przechodzili koło nas, przyglądali się nam jak wariatom, których wypuścili z psychiatryka. Ale miałem to gdzieś, cieszyłem się, że Ashlynn jest szczęśliwa. Gdy byliśmy przy akademii, nie tracąc chwili dłużej wsiedliśmy do mojego samochodu.

Kupiliśmy sobie colę na drogę, ustawiłem nawigację i ruszyliśmy. Jechaliśmy jakąś godzinę, po czym skręciliśmy w leśną drogę, pełną dziur, więc trzeba było jechać powoli. Gdy podjechaliśmy pod dość duży dom z ogrodem, z nawigacji wydobył się dźwięk "Jesteś na miejscu" wysiedliśmy. Ashlynn podniosła rękę żeby zapukać, lecz chyba zwątpiła.
- Wszystko ok? - lekko się uśmiechnąłem łapiąc ją za rękę.
Dziewczyna odwzajemniając uśmiech kiwnęła głową po czym zapukała do drzwi.

Ashlynn?