- W sumie czemu nie. Świeże powietrze bez miastowych chemikaliów dobrze zrobi nam wszystkim- uśmiechnęłam się.
Po godzinie jazdy dotarliśmy nad jakieś zaciszne miejsce nad jeziorem. Ja trzymałam małego, a Aleks z jego tatą wyjęli wózek. Włożyliśmy tam Szymka i zaczęliśmy spacerować niedaleko brzegu.
<Aleks?>