- Wiem- odwzajemniłam uśmiech.
Ujęłam jego twarz i w dłoniach odwzajemniając każdy pocałunek. Siedzieliśmy tak dobre pół godziny. Potem poszliśmy się przejść na plażę. Śmialiśmy się z byle głupot. Nagle Alek stanął w miejscu jak wryty.
- Co się stało?- spojrzałam na niego.
- To on. To ten sam- wymamrotał wskazując na faceta siedzącego w barze.
Obejrzałam się i również mu się przyjrzałam. Prawda. To był on. Ten sam co zaatakował nas przy namiocie. Nogi się pode mną ugięły. Opadłabym na ziemię, ale Aleks zdążył mnie złapać.
- Teraz mu nie daruję- chłopak zmarszczył czoło.
- N-nie zostaw go. Zapomnijmy o tym...- kurczowo złapałam go za rękaw i mocno trzymałam.
<Aleks?>