Po południu, z Jackiem pojechaliśmy na "wycieczkę" wsiedliśmy na crossy i pojechaliśmy w stronę lasu, po jakiś piętnastu minutach, dojechaliśmy do jakiejś jaskini, z której wydobywał się dziwny dźwięk. Zsiadłem z motoru i nie ściągając kasku, kucnąłem przed jaskinią. Podniosłem lekko rękę i dzięki mocy rozjaśniłem jaskinię. Dostrzegłem Katie. Po chwili, dziewczyna wyszła.
- Wszystko... gra? - spytałem zmieszany.
Katie?