- Dobranoc. - uśmiechnąłem się i pocałowałem ją w policzek.
- Dobranoc. - odwzajemniła uśmiech.
Ruszyłem do swojego pokoju. Wziąłem prysznic, przebrałem się, umyłem zęby i poszedłem spać. Następnego dnia, nastawiłem sobie budzik na ósmą rano. Wszedłem pod prysznic, ubrałem się i wyszedłem z akademii. Wsiadłem na crossa, założyłem kask i pojechałem do miasta. Będąc tam wstąpiłem do kwiaciarni, kupiłem róże. Chciałem kupić jakiś bukiet, ale niestety wszystkie wykupili. Jako ostatnie miejsce, jakie odwiedziłem był to jubiler. Spodobał mi się naszyjnik z sercem.

Po zakupach, wróciłem do akademii. Nie chcąc aby Ashlynn mi gdzieś zginęła, od razu ruszyłem do jej pokoju. Zapukałem, a pudełeczko z naszyjnikiem i różę schowałem za plecy. Ash zaprosiła mnie do środka, gdy zamknęła drzwi, powiedziałem...
- Wszystkiego najlepszego, z okazji dnia kobiet. - uśmiechnąłem się wyciągając zza pleców, różę i pudełeczko.
Ashlynn?