piątek, 13 marca 2015

Od Aleksa do Ashlynn c.d

- Ja pierdziele. - odetchnął. - Nienawidzę was. - dodał z uśmiechem.
Chłopak wziął Szymona na ręce, po czym usiadł z nim na łóżku i zaczął wygłupiać się z niemowlakiem.
- Nie myślałam, że jesteście tacy opiekuńczy... Jacek tym bardziej. - stwierdziła.
- Widzisz, pozory mylą. - uśmiechnąłem się obejmując dziewczynę.
Po jakiś dwóch godzinach, wrócił ojciec obładowany torbami z zakupami. Jacek dał Ashlynn na ręce Szymka, a my pomogliśmy tacie wnieść wszystkie rzeczy. Wieczór minął dość szybko, po czym każdy poszedł spać.
** Następnego dnia **
Z Ashynn wstaliśmy dość szybko, wyszedłem z pokoju i ruszyłem do ojca. Wyglądał strasznie, jak by nie spał całą noc.
- Co, Szymon nie dał ci spać? - spytałem.
- Niee, istny aniołek. Nie mogłem spać, dopiero przed chwilą udało mi się zasnąć, ale on się obudził.
Westchnąłem. Ubrałem Szymka w spodnie, bluzkę i bluzę której nie zapinałem, jako że dziś nie było tak gorąco jak wczoraj.

- Zajmę się nim, a ty odpocznij. - powiedziałem.
- Dzięki.
Kiwnąłem głową po czym wsadziłem malucha do wózka, który wczoraj kupił tata.

Ruszyłem do pokoju Ashlynn, zapukałem a po chwili ujrzałem dziewczynę.
- Idziemy na spacerek? - uśmiechnąłem się.

Ashlynn?