Wpatrywałem się w niego, a gdy Ash schowała się za mną, wyciągnąłem do tyłu rękę, a ta od razu ją chwyciła. Przyjechał drugi pojazd, który zabrał faceta. My wróciliśmy do naszego.
- To po kłopocie. - uśmiechnął się. - Jeszcze pogadamy z tamtymi i chyba wszystko. - stwierdził.
- Serio? Leciałeś specjalnie z Hiszpanii tu, tylko na jeden dzień? - spytałem nieco zdziwiony.
- Mogę zostać do jutra, mam pracę, synuś. - powiedział kładąc mi rękę na ramieniu. - Masz kontakt z rodzeństwem? - spytał.
- Tak, Jacek wczoraj do mnie dzwonił. - odpowiedziałem. - Tato, a mam do ciebie taką prośbę... - zacząłem wyciągając z kieszeni kartkę, podałem ją ojcu.
- Zgłoszenia do mieszanych wyścigów, od lat 16 do 18. Zgłoszenia do piątku, godziny 16. W przypadku osób niepełnoletnich, wymagana zgoda rodzica. - przeczytał, po czym spojrzał na nas. - No dobra, podpiszę. - uśmiechnął się.
- Jest! - powiedziałem podekscytowany. - W pokoju mam papiery. - powiedziałem po czym złapałem Ashlynn za rękę. - A co powiecie na lody? Oprowadzimy mojego tatę po mieście. - zwróciłem się do Ash lekko się uśmiechając.
Ashlynn?