niedziela, 8 marca 2015

Od Aleksa do Ashlynn c.d

Unosiliśmy się w powietrzu, przez jakiś czas, później zeszliśmy na ziemię. Poszliśmy nazbierać gałęzi na ognisko, gdy to zrobiliśmy, zaczęło się ściemniać. Rozłożyliśmy patyki na miejscu, przygotowanym na ognisko. Rozejrzałem się w koło, po czym wytworzyłem kulę ognia i rzuciłem się w stos patyków, po kilku sekundach, mieliśmy piękne ognisko. Usiedliśmy na kłodzie, po czym smażyliśmy pianki. Jakoś po północy, weszliśmy do namiotu ponieważ zrobiło się chłodno. Gdy zauważyłem, że Ash wzdrygnęła się z zimna. Przyciągnąłem ją do siebie, sprawiając że usiadła mi na kolanach. Przytuliłem ją aby trochę ją rozgrzać. Gdy się pocałowaliśmy, nagle usłyszeliśmy trzask gałęzi. Uważnie nasłuchiwaliśmy, to coś lub ktoś był coraz bliżej nas. Mięśnie Ashlynn napięły się.
- Spokojnie, ze mną ci nic nie grozi. - wyszeptałem obejmując ją jeszcze mocniej. - Mam iść sprawdzić, co to, czy wolisz żebym został? - spytałem.

Ashlynn? Troszkę akcji c: