Gdy wyszedłem z łazienki, Ash leżała na łóżku patrząc się w sufit. To zdarzenie, musiało nią nieźle wstrząsnąć, a ja mam powody do martwienia się. Usiadłem na parapecie, przyłożyłem głowę do szyby i wpatrywałem w nauczycieli, pijących kawę na trawie.
- Trzeba by było wrócić po rzeczy. - westchnąłem. - Jedziesz ze mną? - spytałem.
Dziewczyna zaprzeczyła, w sumie, to się nie dziwię. Zeskoczyłem z parapetu, pocałowałem Ashlynn, wziąłem kask i wyszedłem z pokoju.
- Zaraz wrócę. - powiedziałem i wyszedłem.
Założyłem kask, wsiadłem na motor i ruszyłem w stronę wczorajszego obozowiska. Złożyłem namiot, dogasiłem ognisko. Ptaki śpiewały, w dzień jest tu pięknie, ale w noc już nie koniecznie. Wróciłem do akademii. Schowałem namiot i śpiwory do szafy, po czym położyłem się obok Ash. Nagle do pokoju, wparowała pani Turczyn, chrząknęła, od razu wstałem na równe nogi.
- Pani Żabińska prosi, abyś przyszedł na polanę. Przyjechał jakiś facet, chce z tobą coś poćwiczyć. - powiedziała. - Ale Aleks, teraz. Przepraszam że przeszkodziłam. - uśmiechnęła się i wyszła.
- Ja pierdziele. - powiedziałem pod nosem.
- Pójdę z tobą. - uśmiechnęła się.
Odwzajemniłem gest. Złapałem ją za rękę i ruszyliśmy w stronę polany. Tam była pani Żabińska oraz jakiś wysoki, bardzo umięśniony facet.
- Dzień dobry. - powiedzieliśmy równocześnie.
Nauczycielka wszystko objaśniła - Ten facet przyjechał tu, aby sprawdzić w jakim stanie jest moja psychika czy coś. Ashlynn i Żabińska, usiadły kilka kroków od nas.
- Dzięki Elektrokinezie mentalnej, sprawdzimy jak sobie radzi twoja psychika. - powiedział.
Kiwnąłem głową. Pierwsze kilka minut było do zniesienia, ale później, stawało się coraz gorzej. Czułem, jak zaczynam się spinać, zacisnąłem pięści i spuściłem wzrok. Lecz nagle, dostrzegłem obraz mamy, leżącej pod samochodem i powoli, cierpiąc umierała a nikt się tym nie przejmował. Nie mogłem tego znieść, złapałem się za głowę i padłem na kolana, po chwili usłyszałem głośny pisk i krzyk, jęknąłem i uderzyłem pięścią o ziemię wywołując trzęsienie ziemi. Oczy, stały się bardziej czerwone niż zwykle. Cały się trzęsłem z nerwów, facet widząc w jakim jestem stanie, nie przestawał, było coraz gorzej. Dobrze że Żabińska przeszkodziła, bo bym nie wytrzyma. Złapała mnie za ramiona, lekko odepchnąłem ją od siebie i cofnąłem się o dwa kroki. Wszystko co widziałem, nagle stało się czarne. Po jakimś czasie przeszło, lecz oczy, nadal pozostały bordowe. Zauważyłem Ashlynn, uważnie mi się przyglądającą. Spuściłem głowę i zrobiłem krok w jej stronę, po czym ująłem dziewczynę za ręce.
Ashlynn? Się rozpisałem xd