sobota, 14 marca 2015

Od Raven

Poniedziałek rano. Obudził mnie krzyk na korytarzu. Nie powiem, że byłam zadowolona.
Niechętnie wstałam z łóżka, wzięłam prysznic, przebrałam się, zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły.

Zajęcia miałam na ósmą rano. Jeszcze lekko zaspana weszłam do sali. Nie dość, że poniedziałek rano to jeszcze pierwsza jest matma. Westchnęłam zrezygnowana, usiadłam na ostatniej ławce. Położyłam torbę, wyjęłam zeszyt i jakiś długopis. Do sali wszedł całkiem przystojny nauczyciel.
-Witajcie, jestem Maciej Lis. Od dzisiaj będę uczył was matematyki. - Rozejrzał się po sali. - Zaczynajmy.
Wtedy przestałam już go słuchać. Otworzyłam zeszyt i zaczęłam rysować
Wraz z dzwonkiem skończyłam swoją pracę. Zebrałam rzeczy i wyszłam z klasy. Wyszłam z akademii i usiadłam na ławce. Otworzyłam swój szkic i zaczęłam go podziwiać. Uśmiechnęłam się sama do siebie na jego widok.
-Ładne. - Usłyszałam głos zza pleców. Odwróciłam gwałtownie głowę.
-Dziękuję. - Powiedziałam nieufnie.
Ktoś?