sobota, 7 marca 2015

Od Raven do Ashlynn

Zaśmiałam się żałośnie kiedy dzieciak zniknął. Może i ma moc ale co z tego kiedy się cały czas boi. Ona pokazała, że potrafi mnie podnieść i co z tego? Ja panuję nad ogniem.
Wylądowałam na dwóch nogach, tak jakby nikt mnie nie podniósł.
-Głupia gówniara. - Uśmiechnęłam się podle. Wyjęłam kolejnego papierosa i spokojnie go spaliłam.
Wkurzyła mnie ale ja wkurzyłam ją.
---Kilka godzin później---
Było już całkiem ciemno. Tak naprawdę to teraz bym dopiero wstawała, no cóż moje życie toczyło się w nocy.
Miałam na sobie jeansy i czarną bluzę z kapturem. Poszłam się przejść po parku. Byłam przyzwyczajona nosić przy sobie nóż.
W pewnym momencie zauważyłam postać idącą w moją stronę. Kiedy była już blisko rozpoznałam, że to ta brunetka którą dzisiaj spotkałam.
-Znowu się spotykamy. - Spojrzałam na nią.
-Widzę, że już się oduczyłaś palić. - Zadrwiła.
-Jesteś pyskata, jak na swój wiek... - Nie powiedziała nic. - Masz może ogień?
-Nie potrzebuję takich rzeczy. - Powiedziała z wyrzutem.
Wyciągnęłam ręce z kieszeni. W lewej trzymałam papierosa, włożyłam  go sobie do ust. W drugiej miałam zapalniczkę. Odpaliłam ją i w tym samym czasie na ziemi wokół dziewczyny powstał krąg ognia.
-Nie tylko Ty masz moc. Lepiej uważaj co mówisz i do kogo. - Ostrzegłam ją. Chciała podejść do mnie a ogień zaczął palić się mocniej tworząc teraz wokół niej klatkę. Nie mogła go ugasić, wyjść stamtąd czy też przenieść. Poczułam jak zaczynam się podnosić.
-Jesteś strasznie przewidywalna.
Zniknęłam klatkę i zaczęłam ciskać w nią piorunami. Dziewczyna nie wiedziała co się dzieje. Zaczęła uciekać, wydostałam się spod jej mocy i zaczęłam ją gonić. Kilka metrów dalej dogoniłam ją bez problemu.
-To jak dalej mała będziesz mi matkowała.
-Tak! - Krzyknęła.
-Dziewczynka nie wytrzymuje napięcia? - Po moich słowach zaczął wiać bardzo silny wiatr, przybił on dziewczynę do drzewa.
Wzięłam papierosa tego co miałam i odpaliłam go. Podeszłam do nieznajomej, dmuchnęłam jej w twarz. Miała strach w oczach, bała się tak bardzo, że nie wiedziała co robić. Na mojej dłoni pojawił się mały płomienny znaczek. Wyglądał on jak tlący się papieros. Brunetka nie mogła się ruszać, zbliżyłam dłoń do jej ramienia i odbiłam jej ślad na skórze.
-Na pamiątkę od Raven. - Szepnęłam czule do jej ucha. - Następnym razem nie będzie tak miło.
Po czym zaczęłam odchodzić. Kiedy byłam już dość daleko moje moce przestały działać.
Koniec.