Leżałam tak grając w różne gry na komórce. Jednak jedną z rozgrywek przerwał telefon od mamy. Wyszłam na korytarz i odebrałam. Wróciłam po jakichś dwudziestu minutach.
- Aleks...- zaczęłam kładąc się obok niego.
- Tak?- spojrzał na mnie odrywając wzrok od komiksu.
- Przed chwilą dzwoniła mama. Powiedziała że jutro jedziemy na dwa tygodnie do Włoch- powiedziałam przytulając się do niego.
- Jak to jutro?- na jego twarzy dostrzegłam zdziwienie.
- Tak to. Sama przed chwilą się dowiedziałam- westchnęłam cicho.
Gadałam jeszcze trochę z Aleksem, a potem poszłam się spakować do pokoju. Rodzice dzwonili już do dyra i wyjaśnili wszystkie formalności. Szybko nastał następny dzień. Około dziesiątej rodzice z maluchami przyjechali pod akademię dużym samochodem rodzinnym. Pożegnałam się czule z chłopakiem i wsiadłam do auta.
*Dwa tygodnie później*
Wróciłam z Włoch pełna nowych wrażeń. Kiedy rodzice zostawili mnie pod akademią były jeszcze lekcje. Wzięłam Lunę i cicho weszłam do akademii. Zostawiłam suczkę w pokoju żeby się przespała i odpoczęła. W tym czasie po cichu wkradłam się do pokoju Aleksa. Czekałam jakieś dwie godziny. W końcu przyszedł i położył się na łóżko. Poza tym będąc na "feriach" opanowałam niewidzialność. Ostrożnie położyłam się obok niego i pocałowałam po kilku minutach stając się widzialna.
<Aleks?>