Westchnęłam przewracając oczami i przejechałam sobie dłonią po twarzy. Doprawdy nie wiem co im to dawało. Chyba myśleli że dzięki temu staną się jacyś "fajniejsi".
- Nie ma sensu ich powstrzymywać, to i tak nic nie da bo nie posłuchają się. Niech się przekonają na własnej skórze jak to szkodliwie działa- westchnęłam- Ciekawe czy będzie im tak wesoło na tych całych odwykach, pobycie w szpitalu i tym podobne...
- Skąd wiesz?- spojrzał na mnie lekko wystraszony.
- Spokojnie, ja nie paliłam i nie zamierzam. Gdy byłam w sierocińcu był taki chłopak z którym się kolegowałam. Fajny gość. Szkoda tylko że dzień w dzień był na haju. Gdy w końcu przedawkował leżał długo w szpitalu, a potem jeszcze dłuższy odwyk... Ciężko mu było wyjść z nałogu, mało co się nie zabił. Wrócił całkiem odmieniony, można rzec na lepsze- powiedziałam- A tak z innej beczki. Nie jest ci zimno?- spojrzałam na niego.
<Aleks? xD>