- No najwyraźniej tak. - odwzajemniłem uśmiech, po czym podałem maluchowi smoczek, którego po omacku szukał.
Ruszyliśmy dalej, a chwilę później, podeszła do nas dość młoda kobieta, skądś ją kojarzyłem, ale nie pamiętałem skąd.
- Ojeju, jaki śliczny! - powiedziała uśmiechając się do dziecka. - To twoja siostra? - spytała mnie, kierując wzrok na Ashlynn.
- Nie. - odparłem.
Kobieta gwałtownie się wyprostowała i zakryła ręką usta, coś mamrotała pod nosem, po czym szybko odeszła.
- Ja pierdziele, co z tymi ludźmi... - powiedziałem obracając się za siebie.
Ashlynn?