- Mama? - spytałem słabym głosem.
- Tak. - uśmiechnęła się. - Widzę że było ostro... - powiedziała patrząc na mnie, leżącego na łóżku.
- No... - westchnąłem. - Ale czy ja...
- Nie. Masz możliwość wrócenia do świata żywych, o ile będziesz tego chciał. - odpowiedziała.
Spojrzałem na ekran ekg, który po chwili pokazał przerywaną linię, to znaczy że serce przestało pracować.

W pewnej chwili przybiegli lekarze i zaczęli mnie reanimować.
- Walcz chłopaku! Całe życie przed tobą... - szepnął jeden z lekarzy.
- Aleks, szybko! - krzyknęła.
- Ale jak? - nie wiedziałem co robić.
Mama pchnęła mnie na mnie i odzyskałem przytomność, a serce zaczęło z powrotem bić.
- Wrócił. - odetchnął lekarz. - Słyszysz mnie? - spytał.
Przyglądałem mu się, wyglądał znajomo, kiwnąłem delikatnie głową. Lekarz zaczął mnie uciskać w różnych miejscach, aby sprawdzić czy nie mam nic złamanego. Na szczęście nie. Kazał mi usiąść, po czym ściągnął kołnierz i zaczął badać kręgosłup. Wszystko było w jak najlepszym porządku.
- Zawiniemy rękę i obmyjemy ranę na czole. - powiedział po czym poszedł.
Pielęgniarki zaczęły mnie opatrywać, po kilku minutach, miałem już opatrunek na ręce. Widząc że wszyscy wyszli, wstałem i usiadłem obok Ashlynn, która wpatrywała się we mnie.
- Nie mogłem cię zostawić... - wyszeptałem po czym mocno przytuliłem dziewczynę.
Ashlynn? A myślałem że opijemy piwem zwycięstwo xD