
Gdy Ashlynn podeszła do mnie, podałem jej kask i sam swój założyłem. Pomogłem jej usiąść za mną, a gdy objęła mnie w pasie, ruszyliśmy. Pojechaliśmy kilka kilometrów za miasto. Tam, przed jaskinią, zaparkowałem motor, kluczyki schowałem do kieszeni.
- Nie ściągaj kasku, na wszelki wypadek. Tu jest nisko, więc musimy kucać. - wytłumaczyłem.
Gdy Ashlynn kiwnęła głową, złapałem ją za rękę i weszliśmy do jaskini.

Jako że było tam ciemno, włączyłem latarkę. Po kilku minutach, byliśmy na miejscu. Naszym oczu, ukazał się mały, lecz piękny wodospad. Lubię tu przychodzić, gdy mam jakiś problem, tu mi się lepiej myśli.

Ashlynn?