Dopiero po jakiejś godzinie, udało nam się zasnąć.
**Dwa tygodnie później**
Dziś był dzień wyjazdu. Wstałem o siódmej, nie mogłem spać, przez ten stres. Nie to że się bałem, ale jakoś po prostu czułem jakąś niepewność... Chwilę później, gdy wyszedłem ubrany z łazienki, obudziła się Ashlynn. Zapakowałem corssa na specjalną przyczepę, schowałem nasze rzeczy do bagażnika i wróciłem do pokoju, gdzie czekała na mnie Ash. Gdy skończyła poprawiać włosy, chciała odłożyć lusterko na biurku, lecz to upadło i się rozbiło.
- Ja pierdziele... - jęknąłem siadając pod ścianą, że akurat to lusterko musiało się rozbić...
Ashlynn? Peszek? xd