- Mi nie uciekniesz. - uśmiechnąłem się.
Po chwili usłyszeliśmy czyjeś chrząkanie, była to Żabińska. Cholera, znowu! Wstaliśmy i wróciliśmy do pokoju.
- Że też oni, zawsze muszą przychodzić w takich momentach... - westchnąłem zamykając drzwi.
Ashlynn?