środa, 11 marca 2015

Od Aleksa do Ashlynn c.d

Poszedłem późno spać, rano, nie chciało mi się wstać. Rano, usłyszałem pukanie do drzwi, nie odezwałem się. Do pokoju wszedł Lesicki.
- Ty jeszcze śpisz? - spytał zdziwiony i zaczął coś gadać i wypominać, że nie powinno się tak długo spać. O jezu, raz się trochę dłużej poleży, to już źle.
- Da mi pan spokój. - jęknąłem okrywając głowę kołdrą.
- Po południu jest wycieczka, o 15 zbiórka. - powiedział i wyszedł.
Zamknąłem oczy, lecz krzyki zza drzwi z holu były nie do wytrzymania. Rzuciłem małą poduszką w drzwi po czym wstałem. Poszedłem pod prysznic, umyłem zęby po czym ubrałem się w czarne jeansy, białą koszulkę i czerwoną bluzę. Ogarnąłem pokój, po czym poszedłem do pokoju Ashlynn. Chyba jej nie było, ponieważ nikt nie wychodził. Westchnąłem i wróciłem z powrotem do siebie. Czas minął szybko, kilka minut przed piętnastą, wziąłem w kieszeń telefon i słuchawki, po czym wyszedłem z pokoju i ruszyłem przed akademię. Było tam parę osób, ale wśród nich nie było Ashlynn. Wsiedliśmy do autokaru i czekaliśmy na resztę. Zająłem miejsca, założyłem słuchawki, puściłem muzykę i przyłożyłem głowę do szyby. Nawet nie wiem kiedy, Ashlynn usiadła obok mnie. Gdy pomachała mi ręką przed oczami, ocknąłem się.
- Co taki smutny? - spytała lekko przekrzywiając głowę.
- Nie jestem smutny. - lekko się uśmiechnąłem i złapałem ją za rękę.

Ashlynn?