wtorek, 10 marca 2015

Od Aleksa do Ashlynn c.d

Objąłem dziewczynę i próbowałem o tym zapomnieć. Tylko że to nie było takie łatwe, wiem kto mnie zaatakował. Bardzo dobrze go znam. Mam nadzieję, że nie każą mi zeznawać. Przeciwko własnej rodzinie? Nie dał bym rady.
- Co powiesz na kino? - spytałem uśmiechając się, składając na jej ustach pocałunek.
- A czemu nie. - odwzajemniła uśmiech.
Ashlynn poszła się przebrać, ja tak samo. Po jakiś 10 minutach, oboje byliśmy gotowi. Wyszliśmy z akademii, a kawałek dalej, spotkaliśmy tego faceta co na mnie i Szymona napadł. Ashlynn gwałtownie stanęła, ja tak samo.
- Aleks, przepraszam, nie poznałem cię. - powiedział błagalnym tonem.
- Dobra... - odpowiedziałem obojętnie.
- Jak ręka? - spytał. Wyraźnie był zmartwiony.
- Dobrze. Nie przejmuj się. Obiecywałeś mi coś... nie tylko mi. - spuściłem głowę.
- Wiem, obiecuję, już nigdy więcej. - powiedział podając mi rękę.
Zrobiłem to samo, Kris poszedł a my znów zostaliśmy sami.
- Znasz go? - spytała zdziwiona.
- To mój kuzyn. - westchnąłem i złapałem dziewczynę za rękę. - Chodźmy, bo się spóźnimy. - uśmiechnąłem się.

Ashlynn?