niedziela, 8 marca 2015

Od Aleksa do Ashlynn c.d

- Jak mam się nie przejmować? Martwię się. - wyszeptałem.
- Nie martw się, przecież to tylko sny. - westchnęła wtulając się we mnie.
Spojrzałem na komórkę, było pięć pięć po wpół do szóstej. Przymknąłem oczy, lecz nie udało mi się zasnąć. Resztę nocy spędziłem czuwając nad Ashlynn. Oparłem swoją głowę, o jej i wpatrywałem się ślepo przed siebie, myśląc o tym zdarzeniu. Na szczęście, w porę zdążyłem dojść do namiotu, nie chce myśleć, co by było jak bym nie zdążył. Martwi mnie jednak to, że ten facet widział jak mi się oczy świecą. A co jak za słabo mu walnąłem tym kamieniem i będzie wszystko pamiętał? Nagle dziewczyna obudziła się.
- Która godzina? - spytała przecierając oczy.
- Em, ósma. - odpowiedziałem.
- Nie śpisz? - zdziwiła się.
- Jakoś nie mogę. - wzruszyłem ramionami.

Ashlynn?