Złapałem dziewczynę za ramiona i odciągnąłem kawałek dalej.
- Po co, chcesz żeby mnie zdeptała? - zaśmiałem się.
Ruszyliśmy dalej, następne były słonie, a później tygrysy które można było pogłaskać. Weszliśmy na wybieg, kucnąłem przy jednym i wyciągnąłem do jednego rękę, ten ją obwąchał i sam przystawił łeb, abym go pogłaskał. Po chwili wróciłem do Ashlynn.
- Biedne zwierzęta... - westchnąłem.
- Dlaczego?
- Pewnie dostały jakieś środki uspokajające, żeby ludzi nie pozagryzały.
Ashlynn? xD