Szliśmy przed siebie, aż nagle Ash pociągnęła mnie za rękę w stronę zoo. Kupiliśmy bilety i zaczęliśmy zwiedzać. Najbardziej zainteresowały nas lwy, które stały tuż przed nami za kratami i wpatrywały się w nas ze zdziwieniem. Idąc do słoni, zatrzymałem się przy osiołku. Pogłaskałem go po pysku.
- Kupię ci takiego na urodziny. - zaśmiałem się.
Ashlynn?