Spojrzałem na zegarek, zostało nam jeszcze tylko dwadzieścia minut, w sumie, powinienem już się ubierać, żeby zdążyć... pocałowałem dziewczynę.
- Muszę już iść. - westchnąłem.
- Okey. - uśmiechnęła się odwzajemniając pocałunek.
Wyszedłem z pokoju Ashlynn i poszedłem do swojego pokoju, przebrać się. Gdy byłem gotowy, zostało mi tylko dziesięć minut, wsiadłem na corossa i dość szybko ruszyłem w stronę hali. Trening minął szybko, trener mnie wymęczył, aż mnie ręce bolą od lądowania z dużej wysokości. Wróciłem do akademii, przebrałem się i ruszyłem do pokoju Ashlynn. Usiadłem na łóżku, a gdy ta odkładała szczotkę do włosów na biurko, złapałem ją za rękę i lekko przyciągnąłem do siebie, sprawiając że usiadła mi na kolanach.
- No, teraz cię na pewno nie puszczę. - stwierdziłem uśmiechając się.
Ashlynn?