- Dość tego! - krzyknął trener. - Aleks, idź, ochłoń. Mam nadzieję, że jutro będzie milsza atmosfera. - stwierdził.
Kiwnąłem głową i ruszyłem w stronę wyjścia.
- Poczekaj! - usłyszałem głos Jacka, który po chwili podbiegł do mnie.
- Jacek, a ty gdzie? - spytał.
- Jak Aleks nie gra, to ja też nie. - rzucił.
Zaśmiałem się. Po czym podbiegłem do Ashlynn.
- Widzę, że ktoś tu umie przywalić. - uśmiechnąłem się obejmując ją w pasie.
Ashlynn?