Robiło się coraz chłodniej, próbowałem pomanipulować temperaturą, lecz ze zbliżającą zimą nic nie wygra. Postanowiliśmy wrócić do akademii i tak zajęcia się już skończyły. Tym razem, weszliśmy normalnie, drzwiami. Ashlynn poszła do siebie, aby ubrać coś grubszego. A ja postanowiłem uporządkować swoje papierkowe rzeczy. Znalazłem parę zdjęć z dzieciństwa. Położyłem je na łóżku i sprzątałem dalej. Pod koniec, znalazłem tekst piosenki, który kiedyś napisałem. Wstałem, wziąłem swoją gitarę elektryczną i zacząłem grać, wspomnienia... do pokoju weszła Ashlynn, usiadła na łóżku i przeglądała zdjęcia. Nagle, dostrzegłem śnieg.
- Patrz, śnieg pada. - powiedziałem podchodząc do okna.
Uwielbiam zimę, moja ulubiona pora roku.
Ashlynn? Śnieg! :D