- Aleks, dobrze że oddzwaniasz, mam problem. - powiedział tak, jak by był roztrzęsiony.
- Co się stało? - spytałem lekko zaniepokojony.
- Siedzisz? - spytał. - Jak nie, to lepiej usiądź. Zrobiłem to, co mówił, byłem przygotowany na najgorsze. - Przyszedł do mnie jakiś jakiś facet, dał mi do ręki jakieś dziecko i powiedział że on jest mój. Nie dał mi go i poszedł, nie dał mi nic powiedzieć. - powiedział jego głos drżał.
- No ale po co panikujesz? Zgłoś to na policję.
- Nie mogę, wtedy pewnie oddadzą go do domu dziecka, nie mam serca... - powiedział. - Jestem właśnie pod twoimi drzwiami, mógł byś otworzyć, bo mam zajęte ręce.
- Zaraz, co? - lecz nie usłyszał tego, ponieważ się rozłączył.
Otworzyłem drzwi i faktycznie, za nimi stał ojciec z małym chłopczykiem na rękach. Wyglądał na 8 miesięcy? Nie wiem, nie znam się na dzieciach. Zaprosiłem go do środka, usiedliśmy na łóżku.
- On może być naprawdę mój... zobacz, jest podobny do was i do mnie. - stwierdził.
Faktycznie, miał rację, chłopiec był bardzo do nas podobny.
- Mogę? - spytałem wyciągając do niego ręce.
Tata kiwnął głową, po czym dał mi niemowlaka na ręce. Był słodki, gdy się do niego uśmiechnąłem, ten zaczął się śmiać.
- Facet zdążył powiedzieć, że nazywa się Szymon. - powiedział i westchnął.
- Aleks, gdzie ty.... - powiedziała Ashlynn stojąc w progu, gdy nas zobaczyła, najwyraźniej oniemiała. - Jesteś... - dokończyła podchodząc do nas.
- Jakiś facet mi go przyniósł i powiedział że jest mój i to faktycznie może być prawda. - wytłumaczył ojciec.
- Zaopiekujecie się nim? Ja pojadę do sklepu po jakieś pampersy, mleko itd. Gadałem już z dyrektorem, zostanę parę dni z wami. - powiedział wychodząc.
- Uroczy. - uśmiechnęła się dziewczyna do niemowlaka.

- Szymek. - uśmiechnąłem się do dziewczyny.
Ashlynn? Nowy członek rodziny! XD